No i stało się: Szwecja zgodziła sie na Nord Stream

Wersja do wydrukuWersja do wydruku

No i stało się. Szybko i niespodziewanie:

Rząd Szwecji poinformował w czwartek 5 listopada, że wyraził zgodę na plany konsorcjum Nord Stream położenia 2 nitek rur gazowych na wodach szwedzkiej strefy ekonomicznej.

NaftaGaz.pl

Szwecja była ostatnią "linią oporu" w polskich nadziejach na powstrzymanie rosyjskiej gazowej integracji z Europą. Nadzieją złudną, jak widać. Dlaczego?

Analiza:

Opór Szwecji wynikał z kilku przyczyn:

- generalnego nastawienia na alternatywne źródła energii (w szwedzkich opiniach o tym projekcie często pojawiało się pytanie: "a po co w ogóle nowy gaz dla Europy?")

- wyborów, które wobec dość sceptycznego wobec Rosji nastawienia społeczeństwa, blokowały wcześniej taką decyzję.

- silnych nacisków amerykańskich ("Niemiecko - amerykański spór o Nord Stream"), które osłabły wraz ze zmianą polityki Stanów.

- zwykłego w takich sytuacjach budowani swojej pozycji w negocjacjach, co uzyskać w zamian za taką zgodę. Dzisiaj jeszcze nie wiemy, co uzyskała Szwecja od Niemiec i Rosji (Finlandia uzyskała odroczenie ceł na eksport rosyjskiego drewna dla fińskiego przemysłu drzewnego).

W końcu dzisiaj Szwecja zdecydowała się nie blokować największej decyzji infrastrukturalnej na Bałtyku. Racjonalność ekonomiczna zwyciężyła, bo jedynym argumentem, do którego publicznie się można było przyznać - to były sprawy ekologii. Szczególnie że decyzja negatywna po zgodach Danii i Finlandii (krajach o podobnie wysokich standardach ekologicznych) wyglądałaby dość niewiarygodnie.

Jest to klęska polskiej polityki. Polska, która została wykluczona przez konsorcjum Nord Stream z negocjacji przez przesunięcie trasy rurociągu. Jednak źródeł tego projektu należy szukać wcześniej. Rok 2000: konsorcjum z udziałem Gazpromu, Niecmów, Francuzów, Włochów stara się w Polsce o zgodę na budowę "pieremyczki". Cel jest taki sam, jak Nord Stream - uniknąć ukraińskiego ryzyka tranzytowego. Polska (wicepremier Steinhoff) odpowiada: NIE. Tu jest pierwotna przyczyna polskiej porażki. Te 55 miliardów m3 gazu mogło płynąć przez Polskę.

Nasza pozycja negocjacyjna w dostawach gazu byłaby nieporównywalnie lepsza. Niestety - stracono ją. A "ordery za to powinien przypiąć właśnie premier Steinhoff, którego nazwać można "ojcem chrzestnym Nord Stream (nieco później to samo stanowisko zajął Leszek Miller - więc niezależnie od barw politycznych polscy politycy nie potrafią wykorzystać możliwości i atutów, które ma Polska).

Wcześniejsze materiały:

- wykład z lutego 2007 r. "Nord Stream czyli konflikt interesów" - (plik prezentacji załączony na dole)

- wywiady z lipca 2008 r.:

Bankier TV
TV Biznes:

- tutaj można znaleźć materiały o Nord Stream publikowane przeze mnie an blogu:

Nord Stream